…
— Matka wie? — powtórzyłam.
Artiom schował telefon do kieszeni.
— Wie, że potrzebuję pieniędzy. Chciała pomóc.
— Moimi pieniędzmi.
Nie zaprzeczył. W mieszkaniu było cicho. Zdjęłam płaszcz i położyłam na stole teczkę z kopiami, które dostałam od Olgi. Artiom przyjrzał się jej, ale nie sięgnął po dokumenty.
— Myślałem, że kiedy firma stanie na nogi, wszystko ci oddam — powiedział.
— Dlaczego mi tego nie powiedziałeś?
Usiadł naprzeciwko. Opowiadał o opóźnionych płatnościach i zobowiązaniach, które próbował pokrywać kolejnymi zobowiązaniami. Słuchałam, lecz wciąż wracałam myślą do dni, kiedy pytałam go, co się dzieje, a on odpowiadał, że nie rozumiem biznesu. Miał wtedy wiele okazji, żeby powiedzieć prawdę.
— Bałem się, że odmówisz — przyznał.
— Więc postanowiłeś nie dawać mi szansy na decyzję.
Nie odpowiedział. Poprosiłam, żeby zadzwonił do matki przy mnie i powiedział jej, że darowizny nie będzie. Patrzył na mnie przez chwilę, jakby czekał, aż zmienię zdanie. W końcu wybrał numer.
Słyszałam podniesiony głos teściowej, choć nie rozróżniałam słów. Artiom powiedział tylko, że nie podpisałam i że więcej nie ma o co pytać. Gdy się rozłączył, zapytał:
— I co teraz?
To pytanie przez osiem lat zadawalibyśmy sobie razem. Tym razem nie umiałam odpowiedzieć za nas oboje.
— Ty pokażesz prawniczce pełne dokumenty firmy, jeśli chcesz, żebym w ogóle wysłuchała twoich wyjaśnień. Ja nie przekażę pieniędzy twojej matce.
Rano zadzwoniłam do banku, żeby upewnić się, że rachunek pozostaje wyłącznie pod moją kontrolą. Potem spotkałam się ze Swietłaną. Sprawdziłyśmy wyciągi i spisałyśmy pytania o nasze wspólne sprawy finansowe. Nie obiecała, że jedna rozmowa naprawi małżeństwo. Ja też nie chciałam już takiej obietnicy.
Po powrocie otworzyłam granatowy notes. Na ostatniej zapisanej stronie widniała kwota, którą uzbierałam przed tygodniem. Pod nią dopisałam datę i krótkie zdanie: „Nie podpisałam”.
Nie wiedziałam jeszcze, co stanie się z firmą Artioma ani z nami. Wiedziałam tylko, że gdy zapytałam go o zwrot pieniędzy, nie znalazł odpowiedzi. I właśnie ta cisza pozwoliła mi zatrzymać to, na co pracowałam przez lata.






