CZĘŚĆ 4 — Nie spałem od trzech lat, aż córka gospodyni wskazała osobę z mojej rodziny — wtedy mój brat nagle pobladł

CZĘŚĆ 4

— Komu? — zapytałem.

W słuchawce zapadła krótka przerwa.

— Pańskiej siostrze, Elenie.

To imię uderzyło we mnie mocniej niż cała reszta.

Elena nie żyła od dziewięciu lat.

Adrian cofnął się tak gwałtownie, że potrącił stojącą lampę. Klosz zachwiał się nad biurkiem, a światło przesunęło się po jego twarzy.

— To niemożliwe — powiedział.

— Moja siostra zginęła w pożarze domu na Sycylii — przypomniałem doktorowi. — Byłem na pogrzebie.

— W dokumentach widnieje, że ciało zidentyfikowano na podstawie pierścionka. Nie przeprowadzono badań genetycznych. Pański ojciec zgłosił sprawę jako zamkniętą.

Adrian chwycił oparcie krzesła.

— Ten lekarz bredzi.

— Zna pan doktora Belliniego? — spytałem.

Nie odpowiedział.

To wystarczyło.

Do pokoju wbiegł ochroniarz, którego wcześniej słyszałem przy głównym wejściu. Za nim pojawił się kierowca Adriana, blady i spocony.

— Panie Moretti — powiedział ochroniarz — znaleźliśmy na tyłach domu ślady opon. Ktoś próbował wyjechać samochodem przez bramę ogrodową.

Adrian odwrócił się do kierowcy.

— Powiedziałem ci, żebyś czekał.

Kierowca spuścił głowę.

— Nie mogłem dłużej czekać, proszę pana.

Pani Ricci wskazała na niego palcem.

— To on przynosił kubki do kuchni. Zawsze po północy.

Mężczyzna zacisnął usta.

— Robiłem, co mi kazano.

— Przez trzy lata? — zapytałem.

— Mówili, że jeśli przestanę, moja córka straci pracę w porcie.

W pokoju zrobiło się ciasno, choć nikt się nie poruszył.

Adrian podszedł do mnie. Jego płaszcz ocierał się o dywan, a zapach goździków natychmiast wrócił.

— Matteo, posłuchaj mnie. Ojciec wiedział, że Elena żyje, ale nie mógł jej sprowadzić. Ludzie z Sycylii chcieli przejąć nasze trasy. Wypadek miał być ostrzeżeniem. Gdybyś odzyskał pamięć, pojechałbyś po nią i zginął razem z nią.

— Więc trzymałeś mnie przytomnego i nieprzytomnego jednocześnie.

— Trzymałem cię żywego.

— Za cenę mojego życia.

Adrian zacisnął dłonie.

— Ojciec zostawił ci firmę, bo uważał, że jesteś silniejszy. Nie byłeś. To ja podejmowałem decyzje. To ja odpierałem ataki. To ja rozmawiałem z ludźmi, których nie chciałbyś spotkać.

— A kiedy miałem odzyskać wszystko?

Milczał.

Pani Ricci odpowiedziała za niego:

— Nigdy. W testamencie jest zapis, że jeśli Matteo zostanie uznany za niezdolnego do zarządzania, majątek przechodzi na Adriana.

Odwróciłem się do brata.

— Dlatego bezsenność.

— Nie chciałem cię zniszczyć.

— Chciałeś, żebym wyglądał na zniszczonego.

Te słowa zawisły między nami.

Adrian nagle wyjął z kieszeni telefon i wybrał numer.

— Elena, odbierz — powiedział do słuchawki. — Jeśli jesteś z Bellinim, natychmiast przyjedź.

Serce zatrzymało mi się na sekundę.

— Znasz jej numer? — spytałem.

Adrian spojrzał na mnie. W jego oczach nie było już pewności siebie.

Połączenie zostało odebrane.

Najpierw usłyszałem szum morza. Potem kobiecy oddech.

— Matteo? — powiedziała Elena.

Nie pamiętałem jej głosu, ale rozpoznałem sposób, w jaki wypowiadała moje imię. W dzieciństwie robiła to zawsze, kiedy chciała, żebym przestał udawać odwagę.

Oparłem dłoń o biurko.

— Gdzie jesteś?

— W klinice. Doktor Bellini ma list od naszego ojca. Nie wiedziałam, czy mogę ci zaufać.

— Możesz.

Adrian podniósł głowę.

— Elena, on nie rozumie, co się dzieje. Musisz odłożyć ten list.

— To ty kazałeś mnie uznać za zmarłą — odpowiedziała.

Wszyscy spojrzeli na Adriana.

— Chroniłem cię — wyszeptał.

— Nie. Chroniłeś swoją część spadku.

Kierowca odsunął się od niego.

— Panie Adrianie, ja już nie będę kłamał.

— Zamknij się!

Jego krzyk przestraszył Lily. Dziewczynka upuściła książkę, a szary królik spadł na dywan. Podniosłem go i podałem jej. Czułem, jak mała dłoń zaciska się na moich palcach.

Doktor Bellini przyjechał przed świtem. Nie przywiózł policji ani ludzi w mundurach. Przywiózł skórzaną kopertę, która miała ślady przypalenia na brzegu, i kobietę o krótkich ciemnych włosach.

Elena zatrzymała się w holu.

Przez chwilę patrzyliśmy na siebie, jakby dzieliło nas nie dziewięć lat, lecz całe cudze życie.

— Masz bliznę nad brwią — powiedziała.

— Ty nadal dotykasz naszyjnika, kiedy się boisz.

Jej palce zacisnęły się na małym medaliku.

Potem podeszła i objęła mnie tak mocno, że ból przeszedł przez moje żebra. Pachniała dymem, lekarstwami i tym samym mydłem migdałowym, którego używała jako dziewczynka.

Adrian stał kilka kroków dalej.

— Nie rozumiecie, co zrobiłem dla tej rodziny — powiedział.

Elena odsunęła się ode mnie.

— Rozumiemy aż za dobrze.

Doktor Bellini wyjął list.

Ojciec napisał, że podejrzewał Adriana o współpracę z ludźmi odpowiedzialnymi za atak. Nie miał dowodów, więc ukrył Elenę i zostawił instrukcję pani Ricci. Jeśli Matteo zachoruje, oryginalny testament i list miały trafić do Eleny, nie do Adriana.

Najgorszy sekret nie polegał na tym, że Adrian chciał pieniędzy.

Chciał, żeby cała rodzina uznała jego strach za poświęcenie.

Pani Ricci zadzwoniła do zarządu firmy. Kierowca podpisał zeznanie o nocnych wizytach. Doktor Bellini przekazał dokumenty niezależnemu notariuszowi. Adrian nie został wyprowadzony w kajdankach. To byłoby prostsze, niemal wygodne.

Został sam z tym, co przez lata budował.

Zarząd odebrał mu pełnomocnictwa. Konta, do których miał dostęp, zamrożono. Statki przestały wypływać na jego rozkaz. Ludzie, których nazywał swoimi, zaczęli przychodzić do mnie z podpisanymi oświadczeniami.

Ale sprawa nie skończyła się na dokumentach.

Wieczorem znalazłem Adriana w starej szklarni. Siedział przy stole, na którym ojciec kiedyś naprawiał zegarki. Srebrna jaskółka leżała obok jego dłoni.

— Po co mnie tu wezwałeś? — zapytałem.

— Chciałem ci oddać spinkę.

— Nie jest moja.

— Ojciec kupił ją dla ciebie. Twoja zginęła w pożarze magazynu. Wziąłem ją z twojej szuflady po wypadku.

— Żeby udawać, że jesteś mną?

— Żeby pamiętać, dlaczego to robię.

Pokręciłem głową.

— To nie jest usprawiedliwienie.

— Wiem.

Tym razem jego głos nie prosił o litość. Brzmiał jak głos człowieka, który zobaczył rachunek wystawiony własnymi rękami.

— Elena nie chce cię widzieć — powiedziałem.

— A ty?

Pomyślałem o kubku z gorzką herbatą, o nocnych krokach i o Lily, która jako jedyna przyszła do mnie bez planu, interesu i warunku.

— Nie wiem — odpowiedziałem. — Ale wiem, że nie możesz wrócić do firmy.

Adrian skinął głową.

— A jeśli poproszę o przebaczenie?

— Nie proś. Zrób coś, czego nie da się podpisać za ciebie.

Następnego dnia sprzedał udział w porcie i przekazał pieniądze rodzinom pracowników, których szantażował. Kierowcy opłacił leczenie córki. Pani Ricci dostała dokument potwierdzający własność domu, który ojciec obiecał jej w testamencie. Adrian nie odzyskał firmy. Nie odzyskał też mojego zaufania.

Ale przestał udawać, że jedno może zastąpić drugie.

Ja nie wróciłem do tabletek. Doktor Bellini pomógł mi odstawić wszystko pod kontrolą. Elena zamieszkała w domu tylko na czas uporządkowania spraw, a potem otworzyła małą klinikę dla ludzi, których nie stać było na prywatne leczenie.

Lily nadal przychodziła do biblioteki, ale już pukała.

Pewnej nocy, dokładnie o 00:14, położyła książkę na stole i spojrzała na mnie poważnie.

— Dziś nie musi pan zasypiać.

— Wiem.

— Może pan po prostu słuchać.

Za szybą biblioteki Elena rozmawiała z doktorem Bellinim. Pani Ricci w kuchni stawiała na tacy herbatę bez goździków. Na stole przede mną leżała kartka od ojca, a obok niej srebrna jaskółka, której nikt już nie próbował przypiąć do mojego płaszcza.

Lily otworzyła książkę na pierwszej stronie.

— Proszę zaczynać — powiedziała.

Tym razem to ja zacząłem czytać, a kiedy doszedłem do zdania o chłopcu, który wracał z bardzo daleka, Elena zatrzymała się w drzwiach i wyszeptała:

— Nie pomiń mojego imienia, Matteo.

Оцените статью