CZĘŚĆ 4
…Nie zdążyłam zapytać, kim była ta kobieta, bo na korytarzu rozległ się ostry dźwięk alarmu.
Monitor Emmy przyspieszył.
— Doktorze! — krzyknęłam.
Reed odsunął księgę, a Susan nacisnęła przycisk przy łóżku. W jednej chwili sala wypełniła się ludźmi. Pielęgniarka podała lek, ktoś poprawił przewód, ktoś inny polecił mi się odsunąć.
— Mamo — wyszeptała Emma. — Nie odchodź.
— Nie odejdę.
Michael stał pod ścianą z telefonem w dłoni. Połączenie z Norą nadal trwało.
— Słyszysz? — zapytałam. — Emma cię słyszy.
— Jestem tutaj — powiedziała Nora przez głośnik. — Powiedz jej, że nie jest sama.
Emma zacisnęła powieki.
— Kto to?
Spojrzałam na Michaela.
— To Nora. Córka Daniela.
Michael zamknął oczy.
Przez kilka minut lekarze walczyli o ustabilizowanie stanu Emmy. Kiedy alarm ucichł, doktor Reed powiedział, że muszą zabrać ją na oddział intensywnej opieki i rozpocząć przygotowania do leczenia.
— Czy Nora może być dawcą? — spytałam.
— Musimy ją zbadać. Ale z medycznego punktu widzenia to realna możliwość.
— Przyjedzie — powiedziała Nora. — Jeśli mogę pomóc, przyjadę.
Michael chwycił mnie za ramię.
— Nie możesz podejmować takich decyzji bez rozmowy ze mną.
Odepchnęłam jego rękę.
— Przez dziesięć lat podejmowałeś decyzje za wszystkich.
Susan stała przy stoliku i patrzyła na księgę.
— Muszę powiedzieć jeszcze jedną rzecz — odezwała się.
Michael odwrócił się do niej.
— Nie.
— Właśnie dlatego, że lekarze będą potrzebowali pełnej historii, muszę.
— Co jeszcze zrobiłeś? — zapytałam.
Susan przełknęła ślinę.
— Michael nie tylko ukrył wynik badania. Kiedy Daniel próbował zgłosić ojcostwo, Michael przekonał go, żeby podpisał zrzeczenie się praw do dziecka. Obiecał, że zapewni Emmie najlepszą opiekę i że kiedyś powie jej prawdę.
— Nie miałem wyboru — powiedział Michael.
— Miałeś — odpowiedziałam. — Zawsze miałeś.
— Daniel był uzależniony. Nie wiedział, czy dożyje następnego roku.
— Ale próbował ją chronić.
— Chciałem ją ochronić lepiej niż on.
— Nie. Chciałeś, żeby nikt nie mógł ci jej odebrać.
Michael spojrzał na drzwi, za którymi zniknęła Emma.
— Ona jest moją córką.
— Nie musiałeś być jej biologicznym ojcem, żeby być jej ojcem. Ale musiałeś być uczciwy.
Wtedy na telefonie pojawiła się wiadomość od Nory. Była krótka: „Jestem przed szpitalem”.
Pojechałam windą na parter. Michael ruszył za mną, ale zatrzymałam go przy automacie z kawą.
— Zostajesz tutaj.
— Anna, proszę.
— Jeśli chcesz być przy Emmie, powiesz jej wszystko. Nie jutro. Nie kiedyś. Kiedy lekarze uznają, że będzie mogła słuchać.
— Ona może mnie znienawidzić.
— Być może. Ale to będzie jej uczucie, a nie twoja decyzja.
Nora czekała przy wejściu. Była drobna, miała ogoloną jedną stronę głowy i plecak przewieszony przez ramię. W dłoni ściskała brązową kopertę z popękanym rogiem.
— Anna? — zapytała.
— Tak.
— Jestem Nora.
Przez chwilę patrzyłyśmy na siebie, jakbyśmy obie próbowały odnaleźć w drugiej twarz Daniela.
— Przepraszam, że spotykamy się w takich okolicznościach — powiedziała.
— Ja też.
Nora podała mi kopertę.
— To od kobiety, o której mówiłam. Nazywa się Laura Bennett. Pracowała z Michaelem w firmie ubezpieczeniowej. Twierdzi, że przez lata wystawiał na Emmę polisy i pobierał wysokie wypłaty za każdą wizytę związaną z jej zdrowiem.
Otworzyłam kopertę. W środku znajdowały się kopie rachunków, przelewy i kilka listów.
Michael nie ukrywał prawdy wyłącznie ze strachu przed utratą dziecka.
Wykorzystywał również jej chorobę.
Przy jednym z dokumentów widniała data sprzed trzech lat. Wtedy Emma po raz pierwszy wróciła ze szkoły z krwawiącym nosem.
Poczułam mdłości.
— Skąd Laura to ma? — zapytałam.
— Michael zwolnił ją, kiedy odmówiła podpisania kolejnej fałszywej deklaracji. Przechowywała kopie, bo bała się, że zrzuci winę na nią.
Michael pojawił się przy windzie.
— Anna, nie czytaj tego tutaj.
— Dlaczego? Bo ktoś może zobaczyć, jak wygląda twoja troska o córkę?
Nora odwróciła się do niego.
— Mówiłeś mi, że Daniel porzucił mnie i Emmę.
Michael zamarł.
— Nora…
— Przez dziesięć lat wierzyłam, że mój ojciec nie chciał mnie znać. A on zostawił dokumenty, żeby ktoś kiedyś znalazł Emmę.
— Nie rozumiesz, co wtedy się działo.
— Rozumiem wystarczająco dużo.
Nora podeszła bliżej.
— Przyjadę na badania. Pomogę Emmie. Ale nie dla ciebie.
Michael opuścił wzrok.
— Wiem.
To nie było przeproszenie. Jeszcze nie.
Było tylko przyznaniem, że po raz pierwszy nie może już niczego zaaranżować.
Wróciliśmy na oddział. Lekarze pobrali Norze krew, a ja siedziałam przy Emmie, gdy się obudziła. Miała wysuszone usta i spojrzenie zagubione jak po długim śnie.
— Mamo, czy ja jestem bardzo chora?
Usiadłam na brzegu łóżka.
— Tak. Ale lekarze wiedzą, co robić.
— A tata?
Michael stał za szybą.
— Jest tutaj.
— Czemu nie wchodzi?
Przełknęłam łzy.
— Bo musi ci coś powiedzieć.
— Co?
Spojrzałam na niego przez szybę. W dłoni nadal miał zegarek, którego pasek pękł przy łóżku Emmy.
— Że dorośli czasem podejmują decyzje ze strachu, a potem przez lata udają, że to była miłość.
Emma zmarszczyła brwi.
— Czy on mnie kocha?
— Tak.
— To czemu wszyscy płaczą?
Nie znalazłam łatwej odpowiedzi.
Michael wszedł do sali. Usiadł po drugiej stronie łóżka, daleko od nas.
— Emma — powiedział. — Chcę ci opowiedzieć o Danielu.
Dziewczynka spojrzała na niego nieufnie.
— To mój tata?
Michael skinął głową.
— Biologiczny. Ale ja byłem przy tobie każdego dnia.
— Okłamałeś mnie?
— Tak.
Emma popatrzyła na mnie, jakby szukała potwierdzenia, że świat nadal ma jakieś zasady.
— Czy dlatego zachorowałam?
— Nie — odpowiedział doktor Reed, który stał przy drzwiach. — To nie twoja wina. I nie stało się tak dlatego, że zrobiłaś coś źle.
Emma zamknęła oczy.
— Chcę poznać Norę.
Nora weszła chwilę później. Nie powiedziała, że jest jej siostrą. Nie użyła wielkich słów. Położyła na stoliku mały brelok w kształcie czerwonego jabłka.
— Twój tata nosił taki przy kluczach — powiedziała. — Miał go od czasów, kiedy był dzieckiem.
Emma dotknęła breloka.
— Skąd wiedziałaś, że lubię jabłka?
Nora uśmiechnęła się przez łzy.
— Nie wiedziałam.
Michael stał przy ścianie, a Laura Bennett czekała na korytarzu z dokumentami. Później przekazała je szpitalowi i księgowej firmy. Michael stracił stanowisko, pieniądze z polis zostały zamrożone, a sprawa oszustw trafiła do odpowiednich urzędów. Nie musiałam prowadzić za niego żadnej wojny. Jego własne podpisy mówiły wystarczająco jasno.
Najważniejsze wydarzyło się jednak przy łóżku Emmy.
Nora okazała się zgodnym dawcą.
Leczenie trwało długo i było trudne. Emma chudła, traciła włosy, czasem odmawiała rozmowy. Ale Nora przyjeżdżała na każde badanie, choć musiała pokonywać trzy godziny autobusem. Susan przyniosła kopię starej księgi i złożyła ją na ręce Emmy, gdy dziewczynka była już wystarczająco silna, żeby ją przeczytać.
Michael również przychodził.
Nie za każdym razem wpuszczałam go od razu.
Kiedy Emma chciała z nim rozmawiać, zostawałam obok. Kiedy nie chciała, odchodził bez pretensji.
Pewnego popołudnia zapytała go:
— Czy mój tata Daniel wiedział, że będę chora?
Michael długo patrzył na swoje dłonie.
— Podejrzewał, że możesz odziedziczyć chorobę. Chciał cię chronić.
— A ty?
— Ja chciałem ochronić siebie przed utratą ciebie.
Emma pokiwała głową, jakby właśnie tego zdania potrzebowała.
— To nie jest to samo.
— Wiem.
Po raz pierwszy nie próbował tego naprawić drogim prezentem ani obietnicą.
Po prostu przyjął jej słowa.
Kiedy Emma wróciła do domu, na lodówce zawisła kartka z trzema nazwiskami: Anna, Emma, Nora. Michael nie pojawił się na niej od razu. Nie dlatego, że został wymazany, lecz dlatego, że miejsce obok Emmy trzeba było odzyskać czynami.
A czerwony brelok w kształcie jabłka zawisł przy jej szpitalnym łóżku, dokładnie nad kartą z wynikami przeszczepu.
Emma dotknęła go palcem i powiedziała do Nory:
— Tym razem już wiem, czyje nazwisko mam zapamiętać.
Przegapiłeś początek?






